24-11-2004 08:56 (Danuta Karcz-Karczewska)
Winona 30-tysięczne miasto w stanie Minnesota jest już partnerskim miastem
Bytowa. 8 listopada od teraz będzie w Winonie dniem bytowskim. Podpisanie
umowy partnerskiej to ważne wydarzenie dla obu stron, które połączyło dwa
bliźniacze miasta. W Winonie większość mieszkańców przyznaje się do
kaszubskich korzeni. Ich przodkowie emigrowali głównie z Bytowa, Ugoszczy i
Studzienic za wielką wodę pod koniec XIX wieku. Wielu szuka w Polsce swoich
rodzin. Nawiązują kontakty, korespondują. Do Winony polecieli po raz
pierwszy Stanisław Marmołowski, burmistrz Bytowa i Michał Świontek
Brzeziński, starosta bytowski. Towarzyszyła im tłumaczka Joanna Pawelska.
- Przed wylotem byłem bardzo sceptycznie nastawiony - mówi Stanisław
Marmołowski. - - To przecież inny kontynent, bardzo daleko. Szybko jednak
zmieniłem zdanie. Winona jest nam bliższa, niż ktokolwiek mógłby sądzić.
I nic dziwnego. Polska delegacja mogła się poczuć jak w domu. Te same
nazwiska co w Bytowie, niezwykle gościnni ludzie i wszędzie bardzo silnie
akcentowana polskość.
- Mieszkańcy Winony pokazywali nam jak bardzo starają się zachować polskość
- opowiada Marmołowski. - Spotykaliśmy się z Polakami, poznawaliśmy ich
losy. Zwiedziliśmy muzeum polskie, w którym jest bardzo dużo eksponatów
związanych z Kaszubami i Bytowem. Wzięliśmy też udział w spotkaniu w
kościele św. Stanisława Kostki z okazji 11 listopada. Wystąpił tam chór
polski. Odwiedzaliśmy też sąsiednie parafie. Wszędzie były polskie akcenty,
np. podpisy pod stacjami drogi krzyżowej. Przychodzili do nas ludzie.
Pokazywali zdjęcia z wizyt w Polsce. Bardzo miłe było spotkanie z panem
Jereczkiem, który przyszedł do nas, aby porozmawiać po polsku. Widać było
wszędzie, jak dla nich Polska jest ważna. Przywieźliśmy dziesiątki listów od
mieszkańców Winony, którzy chcą nawiązać kontakt lub już korespondują z
rodzinami w Polsce.
- Znalazłem tam wielu Brzezińskich, nawet proboszcza miejscowej parafii -
mówi Michał Świontek Brzeziński - Wziąłem od nich wizytówki. Sprawdzę, może
to jakaś gałąź mojej rodziny.
Polska delegacja zwiedziła też cmentarze. Zostawili kwiaty pod grobem
Hieronima Derdowskiego, ojca literatury kaszubskiej.
- Gdy tam pojechaliśmy zaskoczył nas tłum mieszkańców i reporterów, którzy
czekali na nas - mówi Marmołowski. - Ks. Paul Breza był bardzo wdzięczny, że
przypomnieliśmy wszystkim kim był Derdowski, postać nieco zapomniana w
Winonie.
Część sentymentalna to jednak nie wszystko. Najważniejsze było podpisanie
umowy partnerskiej. Stało się to 8 listopada w miejscowym urzędzie. Zanim
jednak do tego doszło polska delegacja przeżyła prawdziwy szok. Urząd w
Winonie funkcjonuje zupełnie inaczej w Polsce, a burmistrz nie ma nawet
swojego biura i nie przychodzi codziennie do pracy.
- Tam wszystkimi wewnętrznymi sprawami urzędu zajmuje się menadżer, którym
jest Erik Sorensen, Duńczyk z pochodzenia - wyjaśnia Marmołowski. -
Burmistrz reprezentuje raczej urząd na zewnątrz.
Burmistrzem Winony jest obecnie Jerry Miller, Polak z pochodzenia. Jego
babka pochodziła z miasteczka w okolicach Gdańska. Wiele wskazuje na Bytów,
ale to nie jest potwierdzone.
- Podpisaliśmy umowę w języku w angielskim i uzgodniliśmy, że podpiszemy ją
ponownie w języku polskim, podczas wizyty delegacji Winony w Bytowie, w
przyszłym roku - mówi Marmołowski.
8 listopada będzie teraz dniem bytowskim w Winonie i, jak zapewniają
winończycy, będzie to zawsze wielkie święto.
Plany współpracy są bardzo szerokie. Przede wszystkim chodzi o wzajemne
kontakty mieszkańców. Planowana jest współpraca szkół z Winony z bytowskimi
placówkami. Już teraz polska delegacja zawiozła listy z Zespołu Szkół
Ogólnokształcących. Pierwsze kontakty zostały już bowiem nawiązane.
- Szukaliśmy też partnera dla Zespołu Szkół Ekonomiczno-Rolniczych i to też
się udało - dodaje starosta. - Wszystko teraz zależy już tylko od szkół.
Chyba jednak najważniejszym elementem może być jednak współpraca
gospodarcza, a jest na to duża szansa.
- Odwiedziliśmy wiele zakładów, spotykaliśmy się z biznesmenami - mówi
Marmołowski. - Wielu z nich to z pochodzenia Polacy. Mają tam ogromne
zakłady, jak na przykład pan Ciecholewski, który ma fabrykę łódek, kajaków i
łodzi. Z kolei pan Miller ma olbrzymie wydawnictwo, który wydaje płyty,
kasety i dokładne opracowania do każdej z nich. Swoje wyroby sprzedają na
całym świecie, także w Europie, a nawet w Polsce. Pan Gostkowski produkuje
natomiast piwo polskie, dokładnie o takiej nazwie. Zresztą jego syn już
wrócił do Polski i produkuje w Namysłowie najstarsze polskie piwo. Byliśmy
też na spotkaniu w miejscowym banku. Wszystko jest na dobrej drodze.
Próbowaliśmy się skontaktować z biznesmenem, który w Europie
Środkowo-Wschodniej chce uruchomić dużą fabrykę elektroniczną. To może nie
skala na Bytów, ale zawsze warto spróbować. Na miejscu wszystkie działania w
tym kierunku ma koordynować Tim Breza, który stoi na czele Stowarzyszenia
Miasta Bliźniacze Bytów-Winona. Jestem dobrej myśli. Rozdaliśmy tam
materiały o firmie FCPK, która też przecież należy do Amerykanów. Mieliśmy
też materiały przygotowane porze Drutex. Wszyscy byli zdziwieni precyzją i
dokładnością, a to dobrze wróży. Ważne, aby ta współpraca się rozwinęła, a
wszystko wskazuje na to, że tak będzie. W końcu to bliźniacze miasta.
Gabriela Gusztyn-Popławska
Współpraca
Do nawiązania kontaktów między Winoną a Bytowem doszło dzięki ks. Paulowi
Brezie. Jego dziadkowie pochodzili z Bytowa, a on szukał swoich korzeni.
Kilka lat temu nawiązał kontakt z FCPK i przyjechał do Bytowa. Gościł go
Michał Świontek-Brzeziński. Już od dwóch lat działa w Winonie Stowarzyszenie
Miasta Bliźniacze Bytów-Winona. W ubiegłym roku do Bytowa przyjechała
28-osobowa delegacji z Winony. W przyszłym roku mają przyjechać po raz
kolejny.
Polskie rządy
Śmiało można zaryzykować stwierdzić, że Winona jest nie tylko miastem
polskim, ale też rządzonym przez Polaków. W składzie 7-osobowego zarządu
jest aż 3 Polaków. Są to: Tim Breza, Gerald Borzyszkowski i burmistrz Jerry
miller. Przodkowie dwóch pierwszych na pewno pochodzą z Bytowa lub okolic.
Senatorem stanowym jest z kolei Bob Kierlin, też oczywiście Kaszub z
pochodzenia. To postać znana nie tylko w Minesocie, ale w całych Stanach
Zjednoczonych. Bardzo zaangażował się we współpracę obu miasta i zadeklarował szeroką idącą pomoc. Zapewnił, że Bytów może na niego liczyć w
każdej sytuacji.
Polskie miasto
Oprócz Kaszubów w Winonie jest też wielu potomków emigrantów ze Śląska. To
oni wspólnie tworzyli podwaliny tego miasta. Przyjeżdżali tam do ciężkiej
pracy m.in. przy wyrębie drzew. Do dzisiaj kultywują swoje tradycje. Zresztą
to co polskie jest dla nich wręcz święte, mimo że większość nie zna już
języka polskiego. Takiego zaangażowania i takiego poszanowania tradycji
zazdroszczą im potomkowie innych narodów, a tych w Winonie nie brakuje. Są
tam potomkowie osadników z Niemiec, Irlandii, Danii i wielu innych krajów.
Tylko jednak Polacy potrafili się tak zintegrować i zachować swoją
tożsamość.
Uniwersytety
W niewielkiej Winonie są aż trzy uniwersytety. Największy jest Winona State
Uniwersity. To uczelnia publiczna finansowana przez władze stanowe. Ma jedną
z najlepszych bibliotek w Stanach Zjednoczonych, dostępną zresztą nie tylko
dla studentów, ale dla wszystkich mieszkańców. Uczy się tam obecnie jeden
Polak, chłopak z Opola. Obok miasta jest wspaniały kompleks należący do
Saints Mary's Uniwersity. To uczelnia w dużym stopniu finansowana przez
zakon. Dominują tam kierunki humanistyczne. Studiuje tam teraz dwoje
Polaków, chłopak i dziewczyna z Wrocławia.
Ostatnia uczelnia jest ściśle techniczna i nastawiona raczej na naukę
zawodu. Jest to Winona Area Public School. Właśnie z tą uczelnią może
współpracować z Zespół Szkół Ekonomiczno-Rolniczych.
Te szkoły kształcą tylko na poziomie zbliżonym do licencjatu. Nic nie stoi
na przeszkodzie, aby w ramach współpracy mogła tam studiować też młodzież z
Bytowa.
Władze Winony
Miastem rządzi 7-osobowy zarząd na czele, którego stoi burmistrz. Jego
kompetencje zbliżone są do tych, które ma przewodniczący rady w Polsce.
Dodatkowo reprezentuje też urząd na zewnątrz. Codziennymi i wewnętrznymi
sprawami urzędu zajmuje się menadżer. Ani burmistrz, ani członkowie rady nie
mają nawet swoich gabinetów. Spotykają się kilka razy w miesiącu i ustalają
najważniejsze rzeczy. Poza tym mieszkańcy wybierają radę ekonomiczną. Na jej
czele stoi pan Ciechalowski, właściciel fabryki kajaków i łódek. To ta rada
ustala rozwój ekonomiczny miasta, decyduje o pomocy biznesowi. Miejscowy
bank udziela kredytów i poręczeń. Od decyzji rady zależy, np. gdzie powstaną
nowe fabryki, czy jakie działki należy sprzedać, komu i za ile. Jest też
rada ds. oświaty, na której czele stoi szef spółki zajmującej się sprzedażą
zboża. Ta rada zajmuje się szkołami, do poziomu szkoły średniej i w zasadzie
wszystkim co dotyczy edukacji. Ciekawostką jest fakt, że władze mają
naprawdę dużą samodzielność. Przedstawiciel władz mogą np. prowadzić firmy.
Z kolei Stowarzyszenie Miasta Bliźniacze Bytów-Winona otrzymało na starcie
około 7 hektarów ziemi i może z nią zrobić co zechce. Co ciekawe podział
kompetencji w poszczególnych wydziałach, mimo wszystkich różnic, jest bardzo zbliżony do tego, który jest w Bytowie.
Zupełnie inaczej wygląda też władza w jednostce, która odpowiada polskiemu
powiatowi. Na jej czele też stoi 7-osobowy zarząd, ale każdy z członków
odpowiada za wybrane gminy.
Partner z Japonii
Winona do tej pory miała tylko jedno partnerskie miasto i to w Azji. Bało to
japońskie miasto Kogota.
Prasa o wizycie
Szczegółowe relacje z wizyty polskiej delegacji zamieszczała lokalna prasa,
a szczególnie dzienniki ?Winona Daily News?. Te artykuły można zresztą
przeczytać na stronie internetowej www.winonadailynews.com.
Źródło: Dziennik Bałtycki
|